Warsaw Business Guide - logo
Nauka i Biznes - logo

 Najlepszy wydział wśród wydziałów prawniczych w Polsce

Mariusz Blimel: Co udało się Pani osiągnąć jako dziekanowi wydziału w ciągu dwóch kadencji pełnienia tej funkcji?

Prof. dr hab. Krystyna Chojnicka, dziekan WPiA UJ w latach 2012-2016: Staliśmy się najlepszym wydziałem w kraju. Potwierdza to tyle danych, że mimo skromności trudno byłoby się tego wyprzeć. Od trzech lat zajmujemy pierwsze miejsce w rankingach „Gazety Prawnej”, „Rzeczypospolitej” i „Perspektyw”. Jako jedyny wydział prawa posiadamy kategorię A+ w ministerialnej parametryzacji, i wyróżnienia od Polskiej Komisji Akredytacyjnej na dwóch kierunkach. I co ważne – a nas najbardziej cieszy – osiągamy wysokie wyniki w egzaminach na wszystkie aplikacje. Istnieje przekonanie, że zgłaszają się do nas najlepsi kandydaci z całej Polski i coś w tym jest – trafiają tu ci, którzy nie boją się wyzwań. Zdobywamy więc dobry „materiał” do nauczania. Poza tym jako jedyni w kraju uruchomiliśmy trzeci – unikatowy w skali kraju – kierunek, a mianowicie prawo własności intelektualnej i nowych mediów. Na Uniwersytecie Jagiellońskim na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej (ZIKS) funkcjonował Instytut Prawa Własności Intelektualnej. Był to pewnego rodzaju paradoks, ponieważ pracowali w nim świetni prawnicy, tacy jak np. prof. Markiewicz, prof. Barta, prof. Nowińska, św. pamięci prof. du Vall. Moi poprzednicy nie włączyli do wydziału prawa Instytutu Prawa Własności Intelektualnej, tym bardziej że obejmował ponad dwadzieścia etatów, zatem wiązałoby się to z wyzwaniami finansowymi, lokalowymi i innymi. Ja natomiast przymknęłam oczy na te problemy, przyjęłam ich i udało się. A ponieważ zyskałam na wydziale ponad dwudziestu wybitnych specjalistów, to utworzyłam unikatowe studia pierwszego stopnia: prawo własności intelektualnej i nowych mediów, funkcjonujące już drugi rok. To było dla nas wszystkich nowe doświadczenie. Przeprowadziliśmy akcję informacyjną w mediach i dopiero wtedy zrozumiałam, że mało kto wie, co to są prawa niematerialne, mimo że dotyczą one ogromnego zakresu spraw, fundamentalnych dla współczesnego społeczeństwa. W dzisiejszych czasach wiele dzieje się wirtualnie, w Internecie, czyli niematerialnie, ale ludzie wciąż nie zdają sobie z tego sprawy, gdyż dla nich prawo własności oznacza wyłącznie prawo własności ziemi czy innych nieruchomości. Nawet w sądach sędziowie nie orientują się np. w prawie konkurencji, znaków towarowych, czy reklamy, chociaż sprawy takie wiążą się z zaangażowaniem ogromnych środków finansowych. Udało nam się więc stworzyć nowe studia, choć obecnie Wydział Prawa jest znacznie biedniejszy niż w złotych latach 90.

M.B.: Jakie jeszcze cele udało się Pani zrealizować?

K.Ch.: Nie ulegliśmy kryzysowi, który nastąpił po niezwykłych latach 90., czyli po okresie, kiedy łatwiej było o nowe etaty, a kandydatów na studentów nie brakowało. Obecny kryzys znacznie ograniczył nabór i zatrudnienie. W Polsce notuje się „nadprodukcję” prawników. W związku z taką sytuacją kryzysową należało zadbać o utrzymanie statusu materialnego i przychodów wydziału. I to stanowiło duże wyzwanie akurat w momencie, gdy zaczęłam swoją kadencję.

M.B.: I co wtedy Pani zrobiła?

K.Ch.: Wprowadziliśmy zmiany polegające na dostosowaniu się do wymagań rynku edukacyjnego: rozwinęliśmy ofertę dotyczącą kształcenia ustawicznego, czyli studiów podyplomowych, kursów dokształcających, oraz programów badawczych, na które zdobywamy coraz więcej środków. Zmieniła się cała polityka finansowa wydziału. Moi poprzednicy (sami mężczyźni zresztą, bo jestem pierwszą kobietą na tym stanowisku) pracowali w innych realiach finansowych. Za czasów komuny studia dotowano z budżetu, a w latach 90. znaczne przychody osiągano dzięki studiom zaocznym. W tym miejscu muszę wyrazić poprzednikom ogromną wdzięczność, bo przekazali mi zgromadzone przez siebie środki, co w znacznym stopniu pozwoliło wydziałowi przetrwać lata kryzysu. A teraz nadal sukcesywnie monitorujemy rynek i nadążamy za trendami, potrzebami itp.

M.B.: Ilu samodzielnych pracowników naukowych pracuje na wydziale i jak wygląda ich współpraca z dziekanem?

K.Ch.: Na wydziale pracuje ponad osiemdziesięciu profesorów. Mam zasadę, by w pełni respektować ich swobodę działania i daje to dobre efekty. Nasza współpraca polega na tym, że jeśli powstają nowe inicjatywy, to ja pomagam, a o granty starają się profesorowie, doktorzy i studenci. To oni piszą programy badawcze, proponują uruchomienie nowych studiów, a do mnie należy wsparcie tych inicjatyw.

M.B.: Jak poradziła sobie Pani z problemami lokalowymi?

K.Ch.: W czerwcu br. oddaliśmy do użytku nowy budynek przy ulicy Krupniczej. Tym samym udało się zrealizować marzenie mojego życia: nasz wydział będzie posiadał własną aulę mieszczącą sześćset osób i posiadającą najnowocześniejsze rozwiązania multimedialne (dotychczas korzystaliśmy z wielu sal wynajmowanych). Mam takie przekonanie, może niezgodne z prawami ekonomii, że w czasie kryzysu nie trzeba oszczędzać, tylko wydawać, czyli trzeba w tym momencie inwestować, aby ten kryzys przeżyć.

M.B.: Czy spodziewała się Pani, że tak wiele przedsięwzięć uda się zrealizować w czasie dwóch kadencji dziekańskich?

K.Ch.: Sprawowanie takiej funkcji polega na dość szybkim reagowaniu. Po pierwsze na zmiany, bo państwowe uczelnie wyższe podlegają często, zbyt często dziś nowelizowanym regulacjom prawnym, do których należy się stosować, a po drugie, na okazje, z których trzeba umieć skorzystać, gdy się pojawiają. Sztuka polega zatem na szybkim reagowaniu na wszelkie okoliczności zewnętrzne.

M.B.: Jakie dziedziny obejmują badania naukowe na wydziale?

K.Ch.: Prawo jest bardzo złożonym polem badawczym, ale można podzielić je na nauki dogmatyczne i niedogmatyczne. W naszym wydziale bardzo dużą rolę odgrywają – i jest to nasze założenie podstawowe – nauki niedogmatyczne. Na przełomie lat 90. toczyła się tutaj dyskusja i dyskutowano różne modele, także oparte na dziedzinach dogmatycznych i znacznym ograniczeniu przedmiotów niedogmatycznych. Pamiętam, że wówczas zarówno ja, jak i moi poprzednicy protestowaliśmy przeciwko temu zamierzeniu. I dziś także uważam, że utworzenie takich szkół prawa nie jest właściwą drogą, dlatego że obowiązujące prawo się zmienia. Natomiast powinno mieć trwałe podstawy. Dlatego dużą wagę przykładamy do filozofii prawa, teorii prawa, socjologii, historii prawa i historii doktryn prawnych. W ramach tych gałęzi realizujemy wiele programów badawczych. Z kolei w naukach dogmatycznych coraz szerszy staje się przedmiot badań, które realizować należy w kontekście unormowań międzynarodowych, a za tym idą nowe wyzwania dydaktyczne. Bardzo istotne w procesie nauczania stają się mediacje i arbitraż, obejmujące obecnie szeroki zakres badawczy i edukacyjny. Dzieje się tak dlatego, że na świecie coraz bardziej przechodzi się na tzw. pozasądowe sposoby rozstrzygania sporów. Osiągamy duże sukcesy na tym obszarze, a studenci przywożą nagrody z konkursów międzynarodowych. Na przykład drużyna z naszego wydziału wygrała wszystkie nagrody na konkursie w Bombaju. Poproszono ją nawet, aby już nie brała udziału w kolejnym konkursie, a w zamian powołano ją do jury na konkurs w Atenach.

M.B.: W jakiej dziedzinie prawa Pani się specjalizuje?

K.Ch.: W dziedzinie niedogmatycznej – w historii doktryn politycznych i prawnych. Nasza Katedra ukoronowała w tym roku swoje badania w unikalnym, sześciotomowym dziele pt. „Słownik doktryn politycznych”, które powstało dzięki inicjatywie prof. Michała Jaskólskiego. W „Słowniku” opracowano ponad tysiąc haseł poświęconych osobom, pojęciom i szkołom naukowym, każdy zaopatrzony w bio i bibliografię.

M.B.: Co Pani sądzi o rozwoju polskiej nauki?

K.Ch.: Wydaje mi się śmieszne, że mówiąc o rozwoju polskiej nauki, podaje się informację, iż w rankingach światowych znajdujemy się w trzeciej setce, a ambicją jest, abyśmy weszli do drugiej setki. Starania o taki awans uważam za niepoważne. Polskiej nauce trzeba wyznaczyć priorytety, ponieważ nie będziemy mocarstwem we wszystkich jej dziedzinach, zwłaszcza że ciągle pozostaje niedoinwestowana. Powinno się zatem wyselekcjonować kilka dziedzin, w których jesteśmy dobrzy (nie powinny to być dziedziny dla nas nieosiągalne, które wymagają stworzenia całej infrastruktury, nowoczesnych laboratoriów i możliwości technicznych). Jeśli ustali się priorytety, można osiągać sukcesy na skalę światową. Natomiast jeśli dzieli się finanse pomiędzy wszystkich, efektem jest syndrom tzw. krótkiej kołdry, którą naciąga się raz z jednej, raz z drugiej strony, a poza tym nic z tego nie wynika. Nie można także wykluczać nauk humanistycznych i społecznych. Humanistyka tradycyjnie pozostaje niedoinwestowana, ponieważ pokutuje dziewiętnastowieczne przekonanie, że humaniście wystarczy kartka papieru i pióro, że nie potrzebuje innego sprzętu. Obecny rozwój techniki zmienił te „realia”, gdyż do pracy i rozwoju niezbędne są na przykład kosztowne bazy internetowe. Na Uniwersytecie Jagiellońskim zastanawiamy się, czy nas stać na zakup bazy internetowej! To dramatyczne, a z tego typu ograniczeniami właśnie się mierzymy. Nieracjonalne są oszczędności, wydatki, a przede wszystkim model finansowania. Problem stanowi także model konkursów na stanowiska, wprowadzony na przykładzie krajów wysoko rozwiniętych. Model ten nie funkcjonuje dobrze, bo stoi w sprzeczności z przyznawaniem etatów. Ogłaszamy na przykład konkurs na stanowisko profesora i zgłaszają się trzej pracownicy: z UJ, z Torunia i z Berlina. W takim przypadku nasz pracownik na ogół otrzymuje stanowisko, ponieważ gdybyśmy wybrali osobę z dwóch pozostałych, wiązałoby się to ze stworzeniem nowego etatu. Zatem model ten stoi w sprzeczności z ideą konkursu.

M.B.: Czyli uważa Pani, że humanistyka jest niedofinansowana?

K.Ch.: Prawo jest specyficzną dziedziną. Kiedyś należało do nauk humanistycznych, teraz zostało przeniesione do grupy nauk społecznych. Sytuacja prawników jest skomplikowana, gdyż badają oni coś, co podlega ciągłym zmianom. Z tego względu jest bardzo trudną dziedziną badawczą. Właśnie dlatego w prawie muszą być realizowane badania podstawowe, na których prawo osadza się w realiach filozoficznych, społecznych, historycznych, psychologicznych itp., po to, by było ono rzeczywistą dyscypliną naukową, a nie tylko zbiorem decyzji politycznych, które trzeba śledzić i stosować.

M.B.: Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.

Welcome to the leading company delivering services that combine quality, reliability and compliance!

Znajdź nas na:

Kontakt

Newsletter

Get latest updates and offers.
Poland Business Guide 2017
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος